Jak inni ludzie w Polsce walczą i o co im chodzi: www.stopwiatrakom.eu - porozmawiaj o wiatrakach.



środa, 12 czerwca 2013

Kolejny raz nam się udało.


Woda opadła tak szybko jak się pojawiła, szczęśliwie nie zalało nam piwnic. Dzisiaj na okolicznych łąkach jest błotnisko które z każdą godziną śmierdzi coraz bardziej - wszystko gnije jak po powodzi.
Wczoraj będąc poganiany groźbą zalania piwnicy zmobilizowałem się do posprzątania we wszystkich jej pomieszczeniach - teraz jest cudownie, że bez wstydu po podziemiach można by ludzi oprowadzać :)

wtorek, 11 czerwca 2013

No cóż ...

padało przez ostatnie tygodnie, zaczęło się w Święto Bożego Ciała .




W ostatni weekend wydawało się, że pogoda ma się ku lepszemu: świeciło słońce i było ciepło. Nie wiem czy ktoś zauważył, że tak powiem na marginesie - ale sezon grzewczy wydłużył nam się do czerwca - u nas wciąż działa centralne. 

Wracając do sytuacji deszczowej to powiem, że wydawało mi się, że idzie ku lepszemu, a tu od wczoraj znów pada, a dzisiaj o poranku to za naszymi oknami pojawiły się rozlewiska.
Postanowiliśmy przygotować naszą piwnicę na zalanie i ewakuować z niej kosiarki i inny sprzęt mechaniczny. Przy tym trzeba będzie zrobić mały porządek aby nie pływały nam konewki i różne szpargały.
Mam nadzieję, że nas nie zaleje bo woda gruntowa którą obserwuję w odstojniku na podłodze wciąż wydaje się być na bezpiecznym poziomie. Ale wolę być przezorny po tym jak przez noc woda wystąpiła z rzeczki na łąki.



poniedziałek, 27 maja 2013

wtorek, 7 maja 2013

niedziela, 28 kwietnia 2013

Wiosna atakuje !!!

Nareszcie ofensywa ruszyła - wiosna nas atakuje z całą swoją bezwzględnością !


Zakwitają nam wiśnie  i pięknie pachą, pierwsza eksplodowała kwiatami wiśnia przy bramie wjazdowej.  Wybuch nastąpił w zeszły czwartek, gdy wróciłem późnym wieczorem do domu to zastałem taki widok, a jak przy tym pachniało - trzeba to poczuć bo słowami trudno opisać. 

 

Ogólnie to już jest zielono, listki na co niektórych drzewach się pojawiły, a trawę to wypadałoby już skosić ale zaczekamy z tym do początku przyszłego tygodnia aż olej w kosiarce zmienię i nóż dam do ostrzenia. 

Nasze stado pasące się na zielonej łące.

Widok na kwitnące śliwki i nasz warzywnik na którym już czosnek wschodzi.

Widok na nieco ogarnięty trawnik (na drugim planie).

Nasze śliwki które rosną od strony rzeczki.

Klomb pod jabłonką.


Słynna śliwka która zakwitła w mieniony czwartek.


Wielkim hitem ostatnich dni jest proste urządzenie na które długo czekałem i w końcu je posiadłem na własność. Mam walec ogrodowy którym wstępnie ogarnąłem zniszczoną przez krety część działki za domem. Oczywiście powinienem zamówić ciężki walec ciągniony za traktorem ale nie mogłem się powstrzymać żeby nie wypróbować mojego ustrojstwa. 
Ustrojstwo jest nieco z gruba ciosane jednak bardzo dobrze działa - walec jest ciężki ale, że osadzono go na łożyskach to dobrze się toczy.  


A tym czasem może nieco w tle, chociaż w głośny sposób nasz Kacerz przeżywa swoją "ostatnią" ruję.  

Wyzywająco w pozie Poli Negri.
Mamy nadzieję, a nawet pewność, że to już ostatnia ruja bo podjęliśmy decyzję o kastracji. Nieodwołalnie w tym samym gabinecie w którym była operowana Pierdółka (kotka moich rodziców) nasz Kacerz doczeka się się operacji. 

Pierdółka w szpitalnym kubraczku na kilka dni po operacji.