Jak inni ludzie w Polsce walczą i o co im chodzi: www.stopwiatrakom.eu - porozmawiaj o wiatrakach.



czwartek, 9 grudnia 2010

Walka z wiatrakami.



Chcą nam postawić wiatraki na polach okalających wieś,  ciekawe czy nasze życie nie zmieni się tak jak w Margoninie ? 

Wybitni naukowcy OSTRZEGAJĄ przed wiatrakami!


Jak się okazuje to chyba nie da się zatrzymać wiatraków. Już ktoś to kiedyś przećwiczył. Niestety podobnie jak w historii Don Kichota również my mieszkańcy naszej wioski rozbijamy się o skrzydła wiatraków.
Kilka dni temu było spotkanie w ratuszu z udziałem mieszkańców gminy, burmistrza i przedstawicieli firm wiatrakowych. Prawie wszyscy mieszkańcy będący na spotkaniu to przeciwnicy wiatraków. Niestety nawet duży sprzeciw mieszkańców wiele nie może zdziałać. Zgodnie z tym co powiedział burmistrz sprawa wygląda tak:

  • po pierwsze gdy firma która chce postawić wiatraki dogada się z właścicielami gruntów na których chce posadowić urządzenia to może się zwrócić o pozwolenie budowlane, 
  • do uzyskania pozwolenia budowlanego są potrzebne opinie środowiskowe, 
  • należy też dokonać zmianę w lokalnym planie zagospodarowania przestrzennego i przekształcić działki z rolno-zagrodowych na przemysłowe.
Jeżeli firma znajdzie odpowiednie grunty i uzyska pozytywne opinie środowiskowe to zmiana planu zagospodarowania i uzyskanie pozwolenia budowlanego są formalnością. Wynika to po części z faktu, że kilka lat temu lokalny samorząd powiatu i gminy podjął decyzję o rozwijaniu niekonwencjonalnych źródeł pozyskiwania energii co otworzyło furtkę między innymi dla budowy wiatraków.

Jedyna nadzieja przeciwników "farm wiatrowych" jest w tym, że lokalni radni mogą zablokować  teraz zmiany lokalnych planów zagospodarowania przestrzennego i przekształceń działek z rolniczych na przemysłowe na określonym terenie. Lub też nie znajdą się rolnicy którzy będą chcieli wydzierżawiać grunty pod budowę wiatraków.  Marne to pocieszenie.

Chociaż trzeba przyznać, że mamy mały sukces. Jedna z firma zrezygnowała z budowy części wiatraków w okolicy. Z planowanych kilkunastu sprawa zatrzyma się na czterech, niestety dwa z nich będą w odległości około 1,5 km od naszego domu i będziemy widzieć to dziadostwo z okna.

Jesteśmy z żoną przeciwnikami wiatraków z kilku prostych powodów:
  • po pierwsze prąd wytwarzany tą metodą jest dużo droższy od wytwarzanego w tradycyjnych elektrowniach. Przykładem może być Dania gdzie próbuje się na masową skalę pozyskiwać prąd z tzw źródeł odnawialnych, a skutkuje to tym, że mają najwyższe ceny energii w Europie. Ogólnie wiatraki nie mają sensu ekonomicznego.Są budowane ponieważ jest taka wola polityczna, opłaca się je stawiać ponieważ rządy państw subsydiują te inwestycje.
  • po drugie w mojej opinii wiatraki nie są wcale ekologiczne. Ponieważ wiatr nie jest przewidywalny, nie wieje w momentach największego poboru mocy, co za tym idzie na każdy wiatrak musi być przewidziana rezerwa mocy w tradycyjnej elektrowni. Przy tym budowa elektrowni wiatrowych i ich późniejszy serwis wiąże się również z większym nakładem energii i środków niż jednej - tradycyjnej elektrowni stacjonarnej. Ponieważ wiatraki są rozrzucone na dużym obszarze za każdym razem należy się liczyć z większym zużyciem paliw i energii potrzebnej dla budowniczych i serwisantów. W wypadku elektrowni wiatrowych należy też wytworzyć i zużyć odpowiednio większe ilości materiałów budowlanych które kiedyś trzeba będzie zutylizować. Gdyby podliczyć globalnie całość energii i zanieczyszczeń potrzebnych do budowy, eksploatacji i utylizacji wiatraków może się okazać, że liczba wytworzonego przy okazji CO2 nie jest niższa od wytworzonej przez tradycyjne elektrownie. Zatem czy "energia wiatrowa" jest tak czysta jak się ją przedstawia - wątpię.
  • po trzecie bardzo szpecą krajobraz, mogą zabijać ptaki, powodują dużo hałasu. Życie w sąsiedztwie tych urządzeń może być bardzo uciążliwe. Przykładem może być poniższy film:  "Margonin - prawdziwe piekło"  lub  "Wiatraki - Piekło Na Ziemi"
  • po czwarte obecność wiatraków w okolicy obniża wartość nieruchomości: domów i działek. To nie jest w porządku ponieważ ktoś posiadający nieruchomość nie liczył się wcześniej z sytuacją, że w okolicy zbudują te urządzenia.  Może znacząco nie zmienia to wartości pól uprawnych ale warto się zastanowić co będzie się działo z polem na przestrzeni 30 lat. Umowy o dzierżawę gruntów są podpisywane na 30 lat. Niech rolnicy się zastanowią czy w wypadku gdy będą chcieli sprzedać takie pole czy też przekazać je w spadku nie stworzy to poważnych komplikacji prawnych. Przy tym warto pamiętać, że każdy rolnik który wydzierżawi fragment pola pod wiatrak będzie musiał zgłosić tą działkę jako dochodową i płacić podatek od nieruchomości jak za grunt przemysłowy (około 15-17 zł za mkw) zarówno za działkę pod wiatrakiem jak i za drogę dojazdową. Do tego dochodzi konieczność założenia działalności gospodarczej, bycia płatnikiem VAT oraz przejścia do ZUS. Należy pamiętać, że często umowy z rolnikami zawierają klauzulę o konieczności dbania i odśnieżania na koszt rolnika dróg dojazdowych do wiatraków. Niech każdy właściciel gruntu sobie dobrze policzy ile zostanie mu pieniędzy w kieszeni po opłaceniu podatków.
Chciałbym dodać jeszcze pod rozwagę jeden ważny argument, dotyczy on rolników chcących wydzierżawić grunt pod wiatraki. Wieś to mała społeczność i może się okazać, że jeżeli ktoś udostępni grunt pod wiatraki to inni ludzie mogą mieć o to pretensje. I nie chodzi mi tu o pretensje natury ekonomicznej bądź zazdrość, że "ty zarabiasz, a ja nie" tylko o coś znacznie ważniejszego. Na pewno po pewnym czasie pracy urządzeń może się okazać, że wielu z mieszkańców będzie się skarżyć na hałas, wielu z tego powodu może mieć problemy zdrowotne. Należy pamiętać, że jak postawią wiatraki to trzeba będzie z nimi żyć przez 30 lat. Ja jako potencjalny dzierżawca nie chciałbym aby sąsiedzi uważali mnie i moją rodzinę za sprawcę swojej niedoli i chorób, nie chciałbym aby moja rodzina żyła z takim piętnem przez dziesięciolecia. Pieniądze z dzierżawy nie są tego warte. 
    Naszym, moim i mojej żony zdaniem wiatraki powstają w Europie podobnie jak spowodowano w Polsce obowiązek posiadania kas fiskalnych. Po prostu ktoś mający wpływy polityczne wymusił aby je budowano chcąc zapewnić sobie zbyt podobnie jak zrobili to producenci kas fiskalnych. Jedno i drugie w moim odczuciu jest potwornym draństwem. Tak zwany lobbing polityczny to po prostu  sposób na załatwianie interesów które często są przeciwko społeczeństwom, a służą jedynie zyskom dużych korporacji.

    Napisałem powyższy tekst ponieważ wiatraki mogą zostać zlokalizowane w dowolnej części kraju i każdego może dotknąć ten problem. Jeżeli jeszcze ktoś ma czas niech rozmawia z sąsiadami którzy mają pola aby nie odstępowali ich pod budowę wiatraków. Trzeba też wymagać od przedstawicieli lokalnych samorządów aby byli przeciwni takim inwestycjom w okolicy. Jeżeli ludzie nie będą działać z wyprzedzeniem to gdy inwestycje ruszą może być za późno aby je zatrzymać. 

    www.stopwiatrakom.eu - strona poświęcona walce przeciwko wiatrakom w Polsce

    Interesujący film o tym jak widzą wiatraki ich przeciwnicy.



    2 komentarze:

    1. Zawsze myślałam, że elektrownie wiatrowe to czysta ekologia i ochrona środowiska - zamiast śmierdzących dymiących kominów, wiatraczki i energia z powietrza, a nie z pracy tysięcy ludzkich rąk. No cóż, Twoje argumenty każą się bardziej zastanowić. Jak wszystko to również ma swoje plusy i minusy, trzeba tylko dobrze policzyć czego jest więcej. Powodzenia Don Kichocie ;)

      OdpowiedzUsuń
    2. Mamy identyczny problem, niestety:
      http://tuskulum-riannon.blogspot.com/2010/12/sami-nie-wiecie-co-posiadacie.html

      OdpowiedzUsuń