Mamy osy na podwórzu które zajęły jedną z dziur po nornicach, to już chyba taka nasza tradycja, że osy powracają każdego roku.
Osy pojawiają się zapewne dla tego, że nasza posesja (dom i część działki) jest posadowiona na sztucznie uformowanym wzniesieniu którego fundament stanowią kamienie i gruz. Całość jest przysypana ziemią i porośnięta trawą. Podejrzewam, że pod trawnikiem w warstwie gruzu i kamieni jest sporo pustych przestrzeni. Te przestrzenie są zamieszkałe przez nornice. Nornice budują liczne tunele i gniazda które z czasami zasiedlają osy.
Przedwczoraj rozpocząłem walkę z gniazdem os które znalazłem nieopodal naszego stolika ogrodowego. Na początek, dwa dni temu, nocą wlałem jeden czajnik wrzątku (około 1,5 litra). Wczoraj o poranku sprawdziłem, że osy niestety przetrwały - gniazdo musiało być posadowione bardzo głęboko lub poza zasięgiem płynącej wody.
Wczorajszej nocy zasadziłem się z trzema czajnikami wody (około 4,5 litra wrzątku). Wszystko to wlałem do otworu w ziemi prowadzącego do gniazda. Dzisiaj o poranku zastałem na pobojowisku niezwykły widok. Spotkałem osy które wynosiły z gniazda larwy oraz martwe, dorosłe osobniki. Podejrzewam, że albo część populacji przetrwała i osy zdecydowały się przenieść w inne miejsce, albo osłabione gniazdo zostało zaatakowane przez konkurencyjną rodzinę os które postanowiły zjeść dobrze ugotowane larwy i martwe koleżanki.
Widok był bardzo ciekawy: można było zobaczyć duży ruch przy wejściu do gniazda, wiele os startowało z dużym ładunkiem - tak ciężkim, że nie potrafiły się unieść w powietrze. Co ciekawe całej operacji przyglądało się z dużą uwagą kilka żab które niemal właziły do dziury prowadzącej do gniazda. Przypuszczam, że te żaby zjadały larwy zgubione w trawie - dużo larw leżało w obrębie gniazda.
Gdyby ktoś chciał wiedzieć więcej o początkach mojej "heroicznej" walki z osami, o tym jak toczyłem przed laty swoje pierwsze bitwy to zapraszam do wpisu: Kroniki wojenne - walka z osami.
Trudno jest napisać coś znaczącego, na pewno nie stworzę swoim blogiem strzelistego aktu. Będą tu zawarte moje spostrzeżenia, głupie myśli oraz inne takie tam. Ogólnie to subiektywna "relacja z życia" widziana po mojemu.
czwartek, 15 sierpnia 2013
niedziela, 28 lipca 2013
Mam pewne zaległości w blogowaniu, najważniejszą rzeczą która się wydarzyła u nas w "gospodarstwie" w międzyczasie jest fakt posiadania przez nas kolejnych kociąt których nie planowaliśmy. Znaleźliśmy je nad rzeką nieopodal naszej posesji, podejrzewamy, że ktoś planował je utopić ale ostatecznie je porzucił i w rezultacie trafiły do nas.
Kocięta trafiły do nas na początku czerwca gdy były całkiem małe - musieliśmy karmić je strzykawką i odsączać im mocz pocierając pod ogonkiem.
Na początku było ich czworo, podobnie jak Banda Czworga z działek z zeszłego roku, niestety jeden z nich nie przeżył. Teraz są już duże i samodzielne, powoli szykujemy się do rozdania ich do nowych domów.
Gdy ostatnio pisałem to zmagaliśmy się z plagą deszczy, zimna i błota. Teraz podobnie jak większość kraju zmagamy się z plagą upałów, suszy i krwiożerczych owadów.
Jedyne pocieszenie jest takie, na skoszonych okolicznych łąkach pięknie schnie siano i cudownie pachnie. Ogólnie powietrze jest przesycone wonią schnącego siana przemieszaną z zapachem koszonych zbóż - bardzo mi się to podoba.
Kocięta trafiły do nas na początku czerwca gdy były całkiem małe - musieliśmy karmić je strzykawką i odsączać im mocz pocierając pod ogonkiem.
Na początku było ich czworo, podobnie jak Banda Czworga z działek z zeszłego roku, niestety jeden z nich nie przeżył. Teraz są już duże i samodzielne, powoli szykujemy się do rozdania ich do nowych domów.
Gdy ostatnio pisałem to zmagaliśmy się z plagą deszczy, zimna i błota. Teraz podobnie jak większość kraju zmagamy się z plagą upałów, suszy i krwiożerczych owadów.
Jedyne pocieszenie jest takie, na skoszonych okolicznych łąkach pięknie schnie siano i cudownie pachnie. Ogólnie powietrze jest przesycone wonią schnącego siana przemieszaną z zapachem koszonych zbóż - bardzo mi się to podoba.
niedziela, 14 lipca 2013
środa, 12 czerwca 2013
Kolejny raz nam się udało.
Woda opadła tak szybko jak się pojawiła, szczęśliwie nie zalało nam piwnic. Dzisiaj na okolicznych łąkach jest błotnisko które z każdą godziną śmierdzi coraz bardziej - wszystko gnije jak po powodzi.
Wczoraj będąc poganiany groźbą zalania piwnicy zmobilizowałem się do posprzątania we wszystkich jej pomieszczeniach - teraz jest cudownie, że bez wstydu po podziemiach można by ludzi oprowadzać :)
wtorek, 11 czerwca 2013
No cóż ...
padało przez ostatnie tygodnie, zaczęło się w Święto Bożego Ciała .
W ostatni weekend wydawało się, że pogoda ma się ku lepszemu: świeciło słońce i było ciepło. Nie wiem czy ktoś zauważył, że tak powiem na marginesie - ale sezon grzewczy wydłużył nam się do czerwca - u nas wciąż działa centralne.
Wracając do sytuacji deszczowej to powiem, że wydawało mi się, że idzie ku lepszemu, a tu od wczoraj znów pada, a dzisiaj o poranku to za naszymi oknami pojawiły się rozlewiska.
Postanowiliśmy przygotować naszą piwnicę na zalanie i ewakuować z niej kosiarki i inny sprzęt mechaniczny. Przy tym trzeba będzie zrobić mały porządek aby nie pływały nam konewki i różne szpargały.
Mam nadzieję, że nas nie zaleje bo woda gruntowa którą obserwuję w odstojniku na podłodze wciąż wydaje się być na bezpiecznym poziomie. Ale wolę być przezorny po tym jak przez noc woda wystąpiła z rzeczki na łąki.
W ostatni weekend wydawało się, że pogoda ma się ku lepszemu: świeciło słońce i było ciepło. Nie wiem czy ktoś zauważył, że tak powiem na marginesie - ale sezon grzewczy wydłużył nam się do czerwca - u nas wciąż działa centralne.
Wracając do sytuacji deszczowej to powiem, że wydawało mi się, że idzie ku lepszemu, a tu od wczoraj znów pada, a dzisiaj o poranku to za naszymi oknami pojawiły się rozlewiska.
Postanowiliśmy przygotować naszą piwnicę na zalanie i ewakuować z niej kosiarki i inny sprzęt mechaniczny. Przy tym trzeba będzie zrobić mały porządek aby nie pływały nam konewki i różne szpargały.
Mam nadzieję, że nas nie zaleje bo woda gruntowa którą obserwuję w odstojniku na podłodze wciąż wydaje się być na bezpiecznym poziomie. Ale wolę być przezorny po tym jak przez noc woda wystąpiła z rzeczki na łąki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




