Jak inni ludzie w Polsce walczą i o co im chodzi: www.stopwiatrakom.eu - porozmawiaj o wiatrakach.



sobota, 16 stycznia 2016

U nas zima o sobie przypomina coraz mocniej, po ostatnich mrozach raz po raz jest dzień odwilży i dzień śniegu. Dzisiaj o poranku znów było tak biało, że wydawało mi się gdy po przebudzeniu patrzyłem przez okno, że będę odśnieżać. Ale na szczęście nie jest aż tak źle.


W takich warunkach nie pozostaje dla mnie nic innego jak się zaszyć w warsztacie i zająć pracą. Tak więc poważnie zabrałem się za odnawianie pewnego biedermeierowskiego fotelika i dwóch niciaków. Od kiedy dociepliliśmy z ojcem dach warsztatu praca zimą stała się w nim o wile przyjemniejsza.




Teraz będzie mahoniowy, właśnie wysycha na nim bejca.




sobota, 9 stycznia 2016

Wraz z Nowym Rokiem przyszła do nas zima, może nie mamy śniegu ale mrozy były nawet około -15 w nocy. Byłem trochę rozpieszczony tymi łagodnymi temperaturami które panowały wcześniej, przy tym miałem też trochę innych zajęć. Przez to wszystko kilka z roślin w ogrodzie które wymagały zabezpieczenia przed mrozem nie były jeszcze okryte. Musiałem to szybko nadrobić, co prawda z opóźnieniem ale mam nadzieję, że jakoś to opóźnienie im nie zaszkodzi.



 Tu muszę też dodać , że jak do tej pory nie było u nas jeszcze takiego prawdziwego śniegu, wczoraj spadło może ze 3 cm ale potem świeciło słońce i prawie cały wyparował. Chyba wszędzie dookoła jest biało. Przynajmniej nie trzeba odśnieżać :-) 


czwartek, 24 grudnia 2015


Dla wszystkich którzy odwiedzają mojego bloga. 
Wszystkiego Najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Pomyślności w Nowym Roku !

Tak żeby wszystkim było miło dołączam typowy grudniowy obrazek.





Widok o 07.00 rano.

Ten sam widok w samo południe.



niedziela, 20 grudnia 2015

Już od kilku tygodni przez całe dnie słychać od strony lasu dźwięki wystrzałów, sezon łowiecki jest w pełni. Zapewne to wygnało na pola koło naszej wsi stado jeleni. Gdy wyprowadzałem psy o poranku to jakieś 500 metrów od mojej posesji było ze 40 jeleni, były tam łanie i samce z pięknymi porożami. Gdy psy się spostrzegły co widać to o mało nie dostały szału. Było mi bardzo ciężko utrzymać je na smyczy. Przy tym patrzyłem z podziwem na to piękne zjawisko. Starałem się jednocześnie zrobić kilka zdjęci komórką ale niestety jest to za słaby sprzęt, jaka szkoda , że nie miałem prawdziwego aparatu.

Tu jeszcze kundle nieświadome niczego delektują się rutynowym spacerem.

Już wiedzą i szarpią się na smyczach jak targane huraganem.

Zbliżamy się do stada, a one tym czasem decydują się na ucieczkę.

Przebiegają przez pole tak żeby przeciąć nam drogę jakieś 200 do 300 metrów przed nami.

Niech sobie teraz ktoś wyobrazi jak to jest, że w jednej ręce trzymam komórkę i próbuję robić zdjęcia, a w drugiej po zsumowaniu jakieś 70 do 80 kilo rozszalałych psów na smyczach. Ręka potem mnie bolała, a Lusia po wszystkim z wrażenia, że widziała tyle uciekających jeleniowatych zrobiła taką kupę, że długo będę wspominał ;) Ona często gdy się denerwuje lub coś intensywnie przeżywa to robi tzw. "złe kupy" .


A tak żeby zmienić temat to trafiła jakiś czas temu w moje ręce cała biblioteczka dawnego komunisty. Te książki przeleżały jakiś czas w kartonach zawadzając tylko i podczas robienia porządków zdecydowałem, że je spalę. Postanowiłem tak zrobić bo jak na przykład widzę takie dzieło jak "Ludzie Trzydziestolecia" które gloryfikuje komunistycznych siepaczy to co innego można z takim czymś zrobić jak nie wrzucić tego do ognia.