Jak inni ludzie w Polsce walczą i o co im chodzi: www.stopwiatrakom.eu - porozmawiaj o wiatrakach.



czwartek, 24 grudnia 2015


Dla wszystkich którzy odwiedzają mojego bloga. 
Wszystkiego Najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Pomyślności w Nowym Roku !

Tak żeby wszystkim było miło dołączam typowy grudniowy obrazek.





Widok o 07.00 rano.

Ten sam widok w samo południe.



niedziela, 20 grudnia 2015

Już od kilku tygodni przez całe dnie słychać od strony lasu dźwięki wystrzałów, sezon łowiecki jest w pełni. Zapewne to wygnało na pola koło naszej wsi stado jeleni. Gdy wyprowadzałem psy o poranku to jakieś 500 metrów od mojej posesji było ze 40 jeleni, były tam łanie i samce z pięknymi porożami. Gdy psy się spostrzegły co widać to o mało nie dostały szału. Było mi bardzo ciężko utrzymać je na smyczy. Przy tym patrzyłem z podziwem na to piękne zjawisko. Starałem się jednocześnie zrobić kilka zdjęci komórką ale niestety jest to za słaby sprzęt, jaka szkoda , że nie miałem prawdziwego aparatu.

Tu jeszcze kundle nieświadome niczego delektują się rutynowym spacerem.

Już wiedzą i szarpią się na smyczach jak targane huraganem.

Zbliżamy się do stada, a one tym czasem decydują się na ucieczkę.

Przebiegają przez pole tak żeby przeciąć nam drogę jakieś 200 do 300 metrów przed nami.

Niech sobie teraz ktoś wyobrazi jak to jest, że w jednej ręce trzymam komórkę i próbuję robić zdjęcia, a w drugiej po zsumowaniu jakieś 70 do 80 kilo rozszalałych psów na smyczach. Ręka potem mnie bolała, a Lusia po wszystkim z wrażenia, że widziała tyle uciekających jeleniowatych zrobiła taką kupę, że długo będę wspominał ;) Ona często gdy się denerwuje lub coś intensywnie przeżywa to robi tzw. "złe kupy" .


A tak żeby zmienić temat to trafiła jakiś czas temu w moje ręce cała biblioteczka dawnego komunisty. Te książki przeleżały jakiś czas w kartonach zawadzając tylko i podczas robienia porządków zdecydowałem, że je spalę. Postanowiłem tak zrobić bo jak na przykład widzę takie dzieło jak "Ludzie Trzydziestolecia" które gloryfikuje komunistycznych siepaczy to co innego można z takim czymś zrobić jak nie wrzucić tego do ognia.







niedziela, 29 listopada 2015

Przygotowania do zimy w domu "bez klamek".

Niestety żeby czasem było lepiej to trzeba robić tzw. dziwne ruchy. Często różni ludzie nas pytają czemu mamy takie dziwne klamki w domu - odpowiedź jest prosta - bo mamy kota który potrafi sam otwierać drzwi. Jest to bardzo niewygodne (to otwieranie drzwi) zwłaszcza gdy na przykład w nocy przyjdzie mu ochota otworzyć sobie drzwi na strych bądź do korytarza. Bo gdy w takich okolicznościach budzimy się nad ranem to w domu jest zwyczajnie zimno w okresach jesienno-zimowych. Więc żeby zaradzić umiejętnościom kota to po prostu w strategicznych miejscach przycinam klamki w drzwiach. Tak żeby były za krótkie aby kot się na nich zawiesił łapami i je otworzył samodzielnie. 
Tak więc w tym roku zdecydowałem się przyciąć resztę klamek.

"Typowa" klamka na dwa palce.

Niestety tak to się robi.

SPRAWCA
A tak po za tym to normalnym zwyczajem chowamy niektóre z roślin do piwnicy aby tu przeczekały zimę. 


czwartek, 26 listopada 2015

Zima się chyba zaczyna.

Ostatnimi czasy pogoda jest jakaś niewyjściowa. Wciąż coś pada, niby było źle bo deszcz ale chyba przyszło jeszcze gorsze bo od przedwczoraj mamy śnieg :(





W tych oto okolicznościach naszła mnie nagła wena na zrobienie rzeczy na którą czekałem od dawna i którą przekładałem, a to z braku czasu, a to z żalu, że trzeba wydać kasę. Co roku obiecywałem sobie, że to zrobię i co roku jakoś mi się ostatecznie nie udawało aż do mienionego poniedziałku kiedy to po prostu wziąłem się.
Tą ważką sprawą było docieplenie dachu w warsztacie. Jak się za to zabrałem to myślałem, że ze wszystkim zdążę do środy, a tu kończy się czwartek i praca jest jakby w połowie. Niestety konstrukcja dachu nad warsztatem jest dosyć skomplikowana i ma swoją powierzchnię. Tak więc we dwóch z ojcem siedzimy na rusztowaniach już czwarty dzień.




Widok z góry, jakieś 6 metrów nad poziomem podłogi.




Niestety tego typu prace zawsze robi się (tak przynajmniej jest w moim wypadku) kosztem czegoś. Czasu nie da się oszukać i ten który jest poświęcony na mały remont jest wykradziony z innych równie ważnych zajęć które miałem też zrealizować. Tak więc zawaliłem kilka innych spraw, trudno, inaczej się nie dało bo zawsze i tak jest coś do zrobienia.