Mija już prawie miesiąc jak straciliśmy w wypadku kocicę, szkoda bo to był "nasz najwierniejszy pies". Tu są ostatnie zdjęcia które jej zrobiłem.
Jak by tego było mało to w zeszłym tygodniu bez śladu zniknęła nasza Daisy. Szukaliśmy ją wszędzie w okolicy, rozwiesiliśmy sporo ogłoszeń ze zdjęciami psa ale jak do tej pory bez rezultatu.
Tydzień wcześniej zaginął pies sąsiadów, odlazł się po 13 dniach, a dokładnie to sam wrócił. Ciekawe czy nasz Dejziarz wróci, szczerze mówiąc to wątpimy. Nie to żeby Daisy miała u nas źle, boimy się najbardziej, że mogła dostać zawał bo ostatnio na zdrowiu podupadała.
Trudno jest napisać coś znaczącego, na pewno nie stworzę swoim blogiem strzelistego aktu. Będą tu zawarte moje spostrzeżenia, głupie myśli oraz inne takie tam. Ogólnie to subiektywna "relacja z życia" widziana po mojemu.
wtorek, 22 maja 2012
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Śmierć pudla.
Zdjęcie chyba jest wystarczająco wymowne. W naszej piwnicy doszło do masakry - uczesałem Amika. Musiałem go uczesać bo w ostatnich dniach zaczął wyjątkowo mocno linieć, niemal cały się rozłaził. Tego pierza wystarczyłoby na poduszkę więc jeżeli ktoś marzy o miękkiej i ciepłej pieskowej podusi to mogę trochę puchu zaoszczędzić i wysłać pocztą. Sam przy okazji wyglądałem jak owczy fryzjer, cały w sierści.
Może naprawdę będzie wiosna bo skoro Amik linieje i ptaki jakby mniej jedzą w naszym karmniku to chyba są właściwe znaki. No i jeszcze co ważne, to w ostatnich dniach przyleciały bociany do gniazd w naszej wsi.
U nas raczej nic szczególnego się nie dzieje, na szczęście jest w miarę spokojnie. Jak zwykle o tej porze roku przyjechali do nas teściowie i wspólnie spędzamy czas. Moi rodzice za to w święta odwiedzają Anglię.
Ciekawie ale mało przyjemnie było w wielkanocną niedziele bo spadł śnieg który na szczęście roztapiał się zanim dotknął ziemi.
Zrobiłem też kilka zdjęć ptaków odwiedzających naszą posesję.
Życzę wszystkim i sobie aby nadeszła piękna i zielona wiosna.
Pozdrawiam, Tomek.
niedziela, 1 kwietnia 2012
Brzydzę się Biedronką.
Moje obrzydzenie dla Biedronki narasta szczególnie silnie w ostatnich miesiącach.
W sumie to są sklepy jak każde inne. Przed laty gdy na początku otwierano sklepy tej sieci i wyglądały one bardzo spartańsko to nie interesowałem się nimi specjalnie. Nie odpowiadało mi to, że towary leżą na paletach, ogólnie postrzegałem te sklepy jako zaniedbane. Nigdy nie sprawdzałem cen w Biedronce bo robienie zakupów nie było moją domeną. W tamtych czasach jako student miałem inne potrzeby niż zwiedzanie marketów.
Po latach istnienia Biedronki w Polsce, jeszcze w tych czasach gdy postrzegano ją jako ciemiężcę pracowników przypadkowo wypadło mi w Biedronce zrobić zakupy. Wtedy mnie olśniło, byłem zachwycony, że w sumie za małe pieniądze kupiłem całkiem sporo artykułów. Od tej pory stałem się fanem tej sieci i zacząłem w miarę regularnie robić w niej zakupy.
Później w miarę jak Biedronka zaczęła się zmieniać, zadbano o personel, zmieniono wystrój sklepów, ceny lekko pięły się w górę. Wraz z rozwojem sieci pojawiły się pierwsze kampanie reklamowe. Był to naturalny i dla mnie bezbolesny proces.
Jak wszyscy byłem świadkiem i obserwatorem procesu w którym sklepy Biedronki wchodzą w obraz naszego społeczeństwa. Istnienie Biedronki było czymś nieuciążliwym, przynosiło nawet pewne korzyści. Postrzegałem tą sieć przez pryzmat zakupów i kampanii reklamowych które ją promowały. Podobała mi się nawet poprzednia kampania reklamowa z produktami odgrywającymi zabawne scenki rodzajowe. Były to stonowane reklamy w dobrym guście które nie obrażały inteligencji odbiorców.
Jednak w ostatnich miesiącach zeszłego roku coś się zmieniło - rozpoczęto w mediach nową serię reklam o zupełnie innym charakterze pranie mózgów. Nachalność z jaką próbują wbijać nam do głów jacy są fajni i dobrzy dla wszystkich grup społecznych jest obrzydliwa. Ja osobiście nie znoszę gdy ktoś traktuje mnie jak debila. Natręctwo i chamski przekaz który płynie z tych reklam tak mnie brzydzą, że mam coraz mniejszą ochotę odwiedzać sklepy tej sieci tym bardziej, że cenami nie różnią się już od konkurencji. Obydwoje z żoną jesteśmy zmęczeni tymi reklamami, całe szczęście, że mało oglądamy telewizję. Ciekawi mnie czy więcej osób jest zniechęconych ostatnimi reklamami Biedronki.
Wiele lat temu podobne obrzydzenie budziła we mnie kampania Euro RTV AGD która odbywała się w rozgłośniach radiowych. Zresztą do dzisiaj ich reklamy uważam za chamskie i mówiąc szczerze, jeszcze nigdy nie byłem w żadnym ze sklepów tej sieci i raczej ich nie odwiedzę.
Po prostu nie lubię natrętnych reklam i za zwyczaj nie kupuję produktów które są w ten sposób promowane. Może to temat na szerszą wypowiedź, w każdym razie ja ogólnie unikam tego co jest reklamowane. Może jestem szczególnym przypadkiem, a może jest więcej takich osób jak jak które unikają intensywnie reklamowanych produktów i firm.
A tak z innej, milszej beczki - mamy kwietniowe prymaprylis bo zima wróciła. Zdjęcia są z wczorajszego wieczora, śnieg się utrzymał do dzisiejszego ranka.
W sumie to są sklepy jak każde inne. Przed laty gdy na początku otwierano sklepy tej sieci i wyglądały one bardzo spartańsko to nie interesowałem się nimi specjalnie. Nie odpowiadało mi to, że towary leżą na paletach, ogólnie postrzegałem te sklepy jako zaniedbane. Nigdy nie sprawdzałem cen w Biedronce bo robienie zakupów nie było moją domeną. W tamtych czasach jako student miałem inne potrzeby niż zwiedzanie marketów.
Po latach istnienia Biedronki w Polsce, jeszcze w tych czasach gdy postrzegano ją jako ciemiężcę pracowników przypadkowo wypadło mi w Biedronce zrobić zakupy. Wtedy mnie olśniło, byłem zachwycony, że w sumie za małe pieniądze kupiłem całkiem sporo artykułów. Od tej pory stałem się fanem tej sieci i zacząłem w miarę regularnie robić w niej zakupy.
Później w miarę jak Biedronka zaczęła się zmieniać, zadbano o personel, zmieniono wystrój sklepów, ceny lekko pięły się w górę. Wraz z rozwojem sieci pojawiły się pierwsze kampanie reklamowe. Był to naturalny i dla mnie bezbolesny proces.
Jak wszyscy byłem świadkiem i obserwatorem procesu w którym sklepy Biedronki wchodzą w obraz naszego społeczeństwa. Istnienie Biedronki było czymś nieuciążliwym, przynosiło nawet pewne korzyści. Postrzegałem tą sieć przez pryzmat zakupów i kampanii reklamowych które ją promowały. Podobała mi się nawet poprzednia kampania reklamowa z produktami odgrywającymi zabawne scenki rodzajowe. Były to stonowane reklamy w dobrym guście które nie obrażały inteligencji odbiorców.
Jednak w ostatnich miesiącach zeszłego roku coś się zmieniło - rozpoczęto w mediach nową serię reklam o zupełnie innym charakterze pranie mózgów. Nachalność z jaką próbują wbijać nam do głów jacy są fajni i dobrzy dla wszystkich grup społecznych jest obrzydliwa. Ja osobiście nie znoszę gdy ktoś traktuje mnie jak debila. Natręctwo i chamski przekaz który płynie z tych reklam tak mnie brzydzą, że mam coraz mniejszą ochotę odwiedzać sklepy tej sieci tym bardziej, że cenami nie różnią się już od konkurencji. Obydwoje z żoną jesteśmy zmęczeni tymi reklamami, całe szczęście, że mało oglądamy telewizję. Ciekawi mnie czy więcej osób jest zniechęconych ostatnimi reklamami Biedronki.
Wiele lat temu podobne obrzydzenie budziła we mnie kampania Euro RTV AGD która odbywała się w rozgłośniach radiowych. Zresztą do dzisiaj ich reklamy uważam za chamskie i mówiąc szczerze, jeszcze nigdy nie byłem w żadnym ze sklepów tej sieci i raczej ich nie odwiedzę.
Po prostu nie lubię natrętnych reklam i za zwyczaj nie kupuję produktów które są w ten sposób promowane. Może to temat na szerszą wypowiedź, w każdym razie ja ogólnie unikam tego co jest reklamowane. Może jestem szczególnym przypadkiem, a może jest więcej takich osób jak jak które unikają intensywnie reklamowanych produktów i firm.
A tak z innej, milszej beczki - mamy kwietniowe prymaprylis bo zima wróciła. Zdjęcia są z wczorajszego wieczora, śnieg się utrzymał do dzisiejszego ranka.
niedziela, 25 marca 2012
Pierwszy bocian w tym roku.
Chcę obwieścić światu, że dzisiaj jadąc z Wrocławia, koło Oleśnicy widzieliśmy pierwszego w tym roku bociana który chodził sobie po łące nieopodal drogi. Niestety nie dysponuję odpowiednim materiałem dowodowym w postaci zdjęcia. Ale jak trzeba mogę przedstawić zeznania czterech świadków, poświadczone na piśmie.
Natchniony tym wydarzeniem postanowiłem zrobić kilka wczesnowiosennych zdjęć na naszym podwórzu i przybliżyć nieco prace które zaczęliśmy wykonywać.
Wczoraj w sobotę był piękny dzień którego znaczną część udało się nam przeznaczyć na prace przy posesji. Żona zaczęła już od czwartku grabić i zbierać gałęzie, ja dołączyłem do niej w sobotę. Tego dnia udało nam się nieco przyciąć gałęzie w jabłonce przed domem. Odcięliśmy wierzchołek oraz dwa konary które w zeszłym roku zaatakowała jemioła. Odcięliśmy także część konaru który wystawał najbardziej w kierunku bramy ponieważ obawiałem się, że przy silnym wietrze tak długa gałąź może się obłamać samoistnie. Przy tym ten wystający konar znacznie przeważał drzewo w jedną stronę. Nasza jabłonka straciła poważnie swoją stabilność po zeszłorocznej wichurze w wyniku której oberwała się jej strona w kierunku rzeki.
Może to brutalnie wygląda ale powiem, że już drugi raz na przestrzeni ostatnich lat jestem zmuszony przyciąć nadmiar gałęzi na naszych śliwkach mirabelkach. Obcinam te nisko zwisające oraz usunąłem kilka suchych konarów. Przez ostatnie, prawie cztery lata gałęzie na mirabelkach zrobiły się tak gęste, że w zeszłym roku przestała prawie pod nimi rosnąć trawa. Taki zabieg trzeba powtarzać z mojego doświadczenia co kilka lat.
Na pierwszym z powyższych zdjęć są nasze krokusy na trawniku za domem który niemiłosiernie tej zimy zryły krety - swoją drogą gdyby ktoś znał skuteczny sposób na przepędzenie kretów to będę wdzięczny za radę. A poniżej są tulipany które sadziła Aneta w klombach, chcę podkreślić, że nad klombami bardzo intensywnie pracuje nie tylko moja żona. Otóż swój wygląd klomby w znacznej mierze zawdzięczają naszej kocicy zewnętrznej która wyjątkowo intensywnie je nawozi. Kocica zrobiła sobie z klombów swoją ulubioną kuwetę, ślady jej "urobku" widać na dwóch ostatnich zdjęciach.
Dwa z naszych orzechów.
No i na koniec chcę pokazać hałdę ziemi którą zakupiliśmy jesienią zeszłego roku. Chcemy się posłużyć tą ziemią aby wyrównać część nierówności na naszych trawnikach oraz poprawić kształt jednej ze skarp. Jestem przekonany, że gdy zakończymy formowanie ziemi to bardzo poprawi wygląd naszego podwórza.
Pozdrawiam i życzę wszystkim udanych prac wiosennych w ogrodzie :-)
Natchniony tym wydarzeniem postanowiłem zrobić kilka wczesnowiosennych zdjęć na naszym podwórzu i przybliżyć nieco prace które zaczęliśmy wykonywać.
Wczoraj w sobotę był piękny dzień którego znaczną część udało się nam przeznaczyć na prace przy posesji. Żona zaczęła już od czwartku grabić i zbierać gałęzie, ja dołączyłem do niej w sobotę. Tego dnia udało nam się nieco przyciąć gałęzie w jabłonce przed domem. Odcięliśmy wierzchołek oraz dwa konary które w zeszłym roku zaatakowała jemioła. Odcięliśmy także część konaru który wystawał najbardziej w kierunku bramy ponieważ obawiałem się, że przy silnym wietrze tak długa gałąź może się obłamać samoistnie. Przy tym ten wystający konar znacznie przeważał drzewo w jedną stronę. Nasza jabłonka straciła poważnie swoją stabilność po zeszłorocznej wichurze w wyniku której oberwała się jej strona w kierunku rzeki.
Może to brutalnie wygląda ale powiem, że już drugi raz na przestrzeni ostatnich lat jestem zmuszony przyciąć nadmiar gałęzi na naszych śliwkach mirabelkach. Obcinam te nisko zwisające oraz usunąłem kilka suchych konarów. Przez ostatnie, prawie cztery lata gałęzie na mirabelkach zrobiły się tak gęste, że w zeszłym roku przestała prawie pod nimi rosnąć trawa. Taki zabieg trzeba powtarzać z mojego doświadczenia co kilka lat.
Na pierwszym z powyższych zdjęć są nasze krokusy na trawniku za domem który niemiłosiernie tej zimy zryły krety - swoją drogą gdyby ktoś znał skuteczny sposób na przepędzenie kretów to będę wdzięczny za radę. A poniżej są tulipany które sadziła Aneta w klombach, chcę podkreślić, że nad klombami bardzo intensywnie pracuje nie tylko moja żona. Otóż swój wygląd klomby w znacznej mierze zawdzięczają naszej kocicy zewnętrznej która wyjątkowo intensywnie je nawozi. Kocica zrobiła sobie z klombów swoją ulubioną kuwetę, ślady jej "urobku" widać na dwóch ostatnich zdjęciach.
Dwa z naszych orzechów.
No i na koniec chcę pokazać hałdę ziemi którą zakupiliśmy jesienią zeszłego roku. Chcemy się posłużyć tą ziemią aby wyrównać część nierówności na naszych trawnikach oraz poprawić kształt jednej ze skarp. Jestem przekonany, że gdy zakończymy formowanie ziemi to bardzo poprawi wygląd naszego podwórza.
Pozdrawiam i życzę wszystkim udanych prac wiosennych w ogrodzie :-)
poniedziałek, 12 marca 2012
Farewell my friend.
Wczoraj pozbyłem się mojego wiernego Transita który bardzo dobrze mi służył przez ostatnie sześć lat. Auto przewiozło mnie bezpiecznie przez pół Europy i prawie po całej Polsce, było świadkiem i pomocnikiem w remoncie naszego domu na wsi.
Byliśmy nim we Wiedniu, Insbrucku, Monachium, Flensburgu, Berlinie, Achen, Pradze, Bratysławie, Warszawie, Krakowie, Kalwarii Zebrzydowskiej, Licheniu, pod białoruską granicą, w Tatrach i nad morzem i tak trochę dookoła komina po okolicznych wioskach.
W każdym razie trochę się nim najeździłem, oby dalej dobrze służyło nowemu właścicielowi.
Przeprawa promem przez Ren.
Koło Linz w Austrii do Transita wszedł nam kot który o mało co nie pojechał z nami do Polski.
Zdjęcie zrobione przez szybę samochodu z widokiem na szczyty Alp.
Może tego nie widać ale to zdjęcie zostało zrobione w Kalwarii Zebrzydowskiej.
A tu pod domem gdy nam rozebrali ścianę.
A tu jak budziliśmy sensację z powozem na lawecie.
----------&---------
Co by jeszcze wspomnieć - ważne wydarzenie to dzisiaj odwiozłem do nowego domu Schwarza i Kwarca. Oby koty dobrze się chowały w swoim nowym gospodarstwie. Trochę się z nimi zżyliśmy i przez pewien czas będzie nam ich brakować.
A tym czasem może jeszcze nieśmiałymi kroczkami ale jednak: przychodzi do nas wiosna. Krokusy zakwitły i żonkile nieznacznie próbuję wyrastać ponad grunt.
Krokusy .
Żonkile.
Zdechlaki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






