Jak inni ludzie w Polsce walczą i o co im chodzi: www.stopwiatrakom.eu - porozmawiaj o wiatrakach.



piątek, 31 grudnia 2010

Nowy Rok.

Stary rok właśnie się kończy, nie poszliśmy na Sylwestra, popatrzymy na fajerwerki z okna naszego domu jeżeli oczywiście nie zaśniemy wcześniej. W każdym razie tym którzy mocniej przeżywają Nowy Rok Życzę Dobrej Zabawy.
W przyszłym roku życzył bym sobie i innym aby nie był gorszy od poprzedniego, abyśmy byli wszyscy zdrowi no i żeby każdemu udało się wygrać w totolotka w najbliższych miesiącach główną nagrodę.

czwartek, 9 grudnia 2010

Walka z wiatrakami.



Chcą nam postawić wiatraki na polach okalających wieś,  ciekawe czy nasze życie nie zmieni się tak jak w Margoninie ? 

Wybitni naukowcy OSTRZEGAJĄ przed wiatrakami!


Jak się okazuje to chyba nie da się zatrzymać wiatraków. Już ktoś to kiedyś przećwiczył. Niestety podobnie jak w historii Don Kichota również my mieszkańcy naszej wioski rozbijamy się o skrzydła wiatraków.
Kilka dni temu było spotkanie w ratuszu z udziałem mieszkańców gminy, burmistrza i przedstawicieli firm wiatrakowych. Prawie wszyscy mieszkańcy będący na spotkaniu to przeciwnicy wiatraków. Niestety nawet duży sprzeciw mieszkańców wiele nie może zdziałać. Zgodnie z tym co powiedział burmistrz sprawa wygląda tak:

  • po pierwsze gdy firma która chce postawić wiatraki dogada się z właścicielami gruntów na których chce posadowić urządzenia to może się zwrócić o pozwolenie budowlane, 
  • do uzyskania pozwolenia budowlanego są potrzebne opinie środowiskowe, 
  • należy też dokonać zmianę w lokalnym planie zagospodarowania przestrzennego i przekształcić działki z rolno-zagrodowych na przemysłowe.
Jeżeli firma znajdzie odpowiednie grunty i uzyska pozytywne opinie środowiskowe to zmiana planu zagospodarowania i uzyskanie pozwolenia budowlanego są formalnością. Wynika to po części z faktu, że kilka lat temu lokalny samorząd powiatu i gminy podjął decyzję o rozwijaniu niekonwencjonalnych źródeł pozyskiwania energii co otworzyło furtkę między innymi dla budowy wiatraków.

Jedyna nadzieja przeciwników "farm wiatrowych" jest w tym, że lokalni radni mogą zablokować  teraz zmiany lokalnych planów zagospodarowania przestrzennego i przekształceń działek z rolniczych na przemysłowe na określonym terenie. Lub też nie znajdą się rolnicy którzy będą chcieli wydzierżawiać grunty pod budowę wiatraków.  Marne to pocieszenie.

Chociaż trzeba przyznać, że mamy mały sukces. Jedna z firma zrezygnowała z budowy części wiatraków w okolicy. Z planowanych kilkunastu sprawa zatrzyma się na czterech, niestety dwa z nich będą w odległości około 1,5 km od naszego domu i będziemy widzieć to dziadostwo z okna.

Jesteśmy z żoną przeciwnikami wiatraków z kilku prostych powodów:
  • po pierwsze prąd wytwarzany tą metodą jest dużo droższy od wytwarzanego w tradycyjnych elektrowniach. Przykładem może być Dania gdzie próbuje się na masową skalę pozyskiwać prąd z tzw źródeł odnawialnych, a skutkuje to tym, że mają najwyższe ceny energii w Europie. Ogólnie wiatraki nie mają sensu ekonomicznego.Są budowane ponieważ jest taka wola polityczna, opłaca się je stawiać ponieważ rządy państw subsydiują te inwestycje.
  • po drugie w mojej opinii wiatraki nie są wcale ekologiczne. Ponieważ wiatr nie jest przewidywalny, nie wieje w momentach największego poboru mocy, co za tym idzie na każdy wiatrak musi być przewidziana rezerwa mocy w tradycyjnej elektrowni. Przy tym budowa elektrowni wiatrowych i ich późniejszy serwis wiąże się również z większym nakładem energii i środków niż jednej - tradycyjnej elektrowni stacjonarnej. Ponieważ wiatraki są rozrzucone na dużym obszarze za każdym razem należy się liczyć z większym zużyciem paliw i energii potrzebnej dla budowniczych i serwisantów. W wypadku elektrowni wiatrowych należy też wytworzyć i zużyć odpowiednio większe ilości materiałów budowlanych które kiedyś trzeba będzie zutylizować. Gdyby podliczyć globalnie całość energii i zanieczyszczeń potrzebnych do budowy, eksploatacji i utylizacji wiatraków może się okazać, że liczba wytworzonego przy okazji CO2 nie jest niższa od wytworzonej przez tradycyjne elektrownie. Zatem czy "energia wiatrowa" jest tak czysta jak się ją przedstawia - wątpię.
  • po trzecie bardzo szpecą krajobraz, mogą zabijać ptaki, powodują dużo hałasu. Życie w sąsiedztwie tych urządzeń może być bardzo uciążliwe. Przykładem może być poniższy film:  "Margonin - prawdziwe piekło"  lub  "Wiatraki - Piekło Na Ziemi"
  • po czwarte obecność wiatraków w okolicy obniża wartość nieruchomości: domów i działek. To nie jest w porządku ponieważ ktoś posiadający nieruchomość nie liczył się wcześniej z sytuacją, że w okolicy zbudują te urządzenia.  Może znacząco nie zmienia to wartości pól uprawnych ale warto się zastanowić co będzie się działo z polem na przestrzeni 30 lat. Umowy o dzierżawę gruntów są podpisywane na 30 lat. Niech rolnicy się zastanowią czy w wypadku gdy będą chcieli sprzedać takie pole czy też przekazać je w spadku nie stworzy to poważnych komplikacji prawnych. Przy tym warto pamiętać, że każdy rolnik który wydzierżawi fragment pola pod wiatrak będzie musiał zgłosić tą działkę jako dochodową i płacić podatek od nieruchomości jak za grunt przemysłowy (około 15-17 zł za mkw) zarówno za działkę pod wiatrakiem jak i za drogę dojazdową. Do tego dochodzi konieczność założenia działalności gospodarczej, bycia płatnikiem VAT oraz przejścia do ZUS. Należy pamiętać, że często umowy z rolnikami zawierają klauzulę o konieczności dbania i odśnieżania na koszt rolnika dróg dojazdowych do wiatraków. Niech każdy właściciel gruntu sobie dobrze policzy ile zostanie mu pieniędzy w kieszeni po opłaceniu podatków.
Chciałbym dodać jeszcze pod rozwagę jeden ważny argument, dotyczy on rolników chcących wydzierżawić grunt pod wiatraki. Wieś to mała społeczność i może się okazać, że jeżeli ktoś udostępni grunt pod wiatraki to inni ludzie mogą mieć o to pretensje. I nie chodzi mi tu o pretensje natury ekonomicznej bądź zazdrość, że "ty zarabiasz, a ja nie" tylko o coś znacznie ważniejszego. Na pewno po pewnym czasie pracy urządzeń może się okazać, że wielu z mieszkańców będzie się skarżyć na hałas, wielu z tego powodu może mieć problemy zdrowotne. Należy pamiętać, że jak postawią wiatraki to trzeba będzie z nimi żyć przez 30 lat. Ja jako potencjalny dzierżawca nie chciałbym aby sąsiedzi uważali mnie i moją rodzinę za sprawcę swojej niedoli i chorób, nie chciałbym aby moja rodzina żyła z takim piętnem przez dziesięciolecia. Pieniądze z dzierżawy nie są tego warte. 
    Naszym, moim i mojej żony zdaniem wiatraki powstają w Europie podobnie jak spowodowano w Polsce obowiązek posiadania kas fiskalnych. Po prostu ktoś mający wpływy polityczne wymusił aby je budowano chcąc zapewnić sobie zbyt podobnie jak zrobili to producenci kas fiskalnych. Jedno i drugie w moim odczuciu jest potwornym draństwem. Tak zwany lobbing polityczny to po prostu  sposób na załatwianie interesów które często są przeciwko społeczeństwom, a służą jedynie zyskom dużych korporacji.

    Napisałem powyższy tekst ponieważ wiatraki mogą zostać zlokalizowane w dowolnej części kraju i każdego może dotknąć ten problem. Jeżeli jeszcze ktoś ma czas niech rozmawia z sąsiadami którzy mają pola aby nie odstępowali ich pod budowę wiatraków. Trzeba też wymagać od przedstawicieli lokalnych samorządów aby byli przeciwni takim inwestycjom w okolicy. Jeżeli ludzie nie będą działać z wyprzedzeniem to gdy inwestycje ruszą może być za późno aby je zatrzymać. 

    www.stopwiatrakom.eu - strona poświęcona walce przeciwko wiatrakom w Polsce

    Interesujący film o tym jak widzą wiatraki ich przeciwnicy.



    wtorek, 7 grudnia 2010

    Wywiad dla prasy.

    Dzisiaj w swojej skrzynce e-mail znalazłem taki oto list zaadresowany na moje imię i nazwisko:

    Witam,

    jestem dziennikarką, współpracowniczką portalu finansowego Money.pl. Zajmuję się działem Manager.Money.pl, zakładka: Ludzie Sukcesu. Przeprowadzam wywiady z właścicielami polskich firm (głównie telefoniczne, bo siedziba redakcji jest we Wrocławiu).

    W związku z tym mam takie pytanie: czy jest możliwość umówienia się z Panem Xxx Yyyy na wywiad telefoniczny, np. w piątek (10 grudnia), wtorek (14 grudnia) lub piątek (17 grudnia) w godzinach popołudniowych? W rozmowie chciałabym poruszyć takie tematy, jak:
    - początki firmy (jak zaczynaliście, skąd pomysł akurat na tą branżę),
    - aktualna pozycja na rynku, realia funkcjonowania takiej firmy na rynku
    - opis specyfiki branży (jakie są wady i jakie zalety związane z działalnością w tej branży)
    - ciekawostki i anegdoty związane z firmą
    - ogólnie sylwetka firmy i jej założycieli

    Pod tym linkiem znajdą Państwo przykład, jak wyglądają tego typu rozmowy: http://manager.money.pl/news/artykul/kiedy;biznes;sie;rozrasta;trzeba;wypuscic;sznurki;z;reki,173,0,715949.html

    Myślę, że ten wywiad byłby dla Państwa okazją do promocji firmy na liczącym się portalu finansowym. Uprzejmie proszę o szybką odpowiedź.

    Pozdrawiam serdecznie,
    M...... S..... (portal finansowy Money.pl)

    Celowo z tekstu wykreśliłem swoje dane i dane osoby piszącej.  Muszę przyznać, że powyższa korespondencja mile łechce moją próżność no i daje mi poczucie, że ktoś obcy zauważa naszą pracę. Przy tym przydała by się reklama naszej firmie.  Jednak mam też pewne wątpliwości które bardziej wynikają z mojej natury człowieka który wyznaje po trosze zasadę: "tiszej jediesz, dalej budiesz".  Może nie są to wątpliwości, a raczej uczucia ambiwalentne. Wynika to z tego, że owszem cenię sobie reklamę ale nie lubię za dużo rozgłosu koło mojej osoby.
    Przy tym w jednym z poprzednich postów pisałem, że moim pomysłem na rozreklamowanie firmy jest udzielanie się na forum tematycznym w Allegro ( odnośnik do postu w którym pisałem o forum ). Efektem który otrzymałem był donos od jednego z allegrowiczów do administratorów portalu, że moja strona "o mnie" narusza regulamin podając link do mojej prywatnej strony w internecie. Co za tym idzie uznali moją stronę za rzekomo konkurencyjną wobec Allegro i kazali mi usunąć link pod sankcją zawieszenia konta. Co dziwne gdy kilka miesięcy temu administratorzy Allegro przy okazji pewnego błędu z wystawianiem aukcji prześwietlali dokładnie całe moje konto to nikt nie miał zastrzeżeń do "strony o mnie". 
    Postanowiłem, że decyzją czy udzielić wywiadu pomartwię się jutro jak niejaka O'Hara (Scarlett O'Hara).

    poniedziałek, 6 grudnia 2010

    Trochę blokowałem szkło. Czyli minęło sporo czasu od ostatniego wpisu.

    Mam pewne zaległości, a w międzyczasie wydarzyło się parę rzeczy.
    • Po pierwsze i najgorsze chcą nam postawić wiatraki we wsi. Większość ludzi stara się z tym walczyć, mamy nadzieję, że się uda. Po prostu nie chcemy tego dziadostwa za oknami. Więcej o naszej walce z wiatrakami można znaleźć na stronie. http://stopwiatrakom.eu/wts/  . Jest to strona w której ludzie z całej Polski którzy są przeciwni wiatrakom próbują opisać swoje racje.  
    • Po drugie w związku z tym co pisałem w jednym z ostatnich postów o tym, że spadają nam obroty w firmie mam nieco więcej pracy. W wyniku tej pracy mam zaległości w blogowaniu. Postarałem się zmienić kilka rzeczy, poszerzyłem asortyment przedmiotów do sprzedaży, spędzam też więcej godzin w zakładzie. Z tego co pokazuje czas jak do tej pory udaje się nam nieco zwiększyć zyski dzięki wprowadzonym zmianom. Mam nadzieję, że nie jest to tylko zbieg okoliczności, że idzie nam nieco lepiej, oby udało się utrzymać dochody na tym poziomie, a będzie dobrze.  
    • Po trzecie inwentarz nam się powiększył. Otóż kocica z sąsiedztwa którą dokarmialiśmy sprowadziła się do naszego domu na dobre i przyniosła ze sobą dwa kocięta. 
    • Po czwarte od ponad tygodnia mamy zimę z całym jej "dobrodziejstwem" - a niech ją weźmie cholera. 
    • Po piąte planowaliśmy aby przed nadejściem zimy wymienić rynny na budynku. Niestety w związku z małymi dochodami z naszej pracy w tym roku odkładaliśmy to aż do tej pory. No i zaskoczyła nas zima niemal jak drogowców. Na skutek zaistniałych okoliczności rynny zamontujemy ostatecznie w przyszłym roku. Jest pocieszające, że nie zerwie nam nowych rynien spadający z dachu lód. W każdym razie nie tej zimy.
     :-)

    poniedziałek, 25 października 2010

    Coś z innej beczki.

    Pytanie z Ziemi do kosmonautów ze stacji MIR orbitujących drugi rok:
    - Co Wam wysłać statkiem transportowym?
    Kosmonauci odpowiadają zgodnym chórem:
    - Kobietę. Jakąkolwiek. Nadmuchiwaną, plastikową, gumową. Jakąkolwiek!!!
    - OK - odpowiada Ziemia.

    Przylatuje "PROGRESS", kosmonauci zaczynają rozładunek. W samym końcu ładowni znajdują pudełko z napisem "Kobieta w płynie". Otwierają pudełko
    i wyjmują z niego tubkę taką jak do pasty do zębów. Czytają instrukcję załączoną do tubki:
    - Wycisnąć 2 - 3 gramy "Kobiety w płynie" na dłoń i wcierać według uznania do pełnego zadowolenia.

    niedziela, 10 października 2010

    Potyczki z przyrodą ciąg dalszy.



    Ostatnio mamy szczęście do dzikiej zwierzyny na naszej posesji. Wczoraj rano nawiedził nas lis i osikał kilka krzewów. Tym razem nikt nie strzelał do zwierzęcia z dubeltówki i lisisko odeszło spokojnie w krzaki. 

    Dzisiaj w niedzielę mieliśmy dwie przygody z naszym kotem - Samo Zło ujawniło swoją najgorszą naturę.    Rano wyjechaliśmy do Wrocławia i aby kotu się nie nudziło zostawiliśmy mu otwarte drzwi na strych - żona zostawiła. Gdy wróciliśmy z Wrocławia w domu było trochę ptasich piór - to znak, że stała się draka: kot złowił ptaka. Kota odesłaliśmy na dół, przeszukaliśmy dom, niestety prócz piór nie było śladu po ptaku. Zabraliśmy się za picie kawy stwierdzając, że gdy kot wróci to sam wskaże miejsce gdzie pozostawił ptaka. Kacerz zawsze wraca do miejsca kaźni swoich ofiar nawet gdy są one przez nas usunięte. W trakcie picia kawy usłyszeliśmy dziwne szmery z okolic mebli kuchennych - och ptak żyje ! Postanowiłem sprawdzić na szafkach wiszących ale nie było nic widać i szmery ucichły. Potem ponownie zaczęły dobiegać dźwięki. Jak się okazało o zgrozo ptak wpadł za zabudowę kuchenną. Przez chwilę nie wiedzieliśmy co robić bo groziła nam rozbiórka kuchni. Na szczęście skończyło się na wymontowaniu piekarnika z jednej z szafek i sikorka bez ogona została uwolniona. 
    Wieczorem wybrałem się do Cytrusa na piwko, gdy wracałem było już ciemno. Otwierając drzwi do domu poczułem jedynie jak coś otarło się o nogawkę moich spodni - to był kacerz który wyskoczył jak pocisk na dwór. Od dwóch lat trzymamy go w domu i raz na kilka miesięcy wycieknie na dwór. Dzisiaj o co najgorsze stało się to w ciemnościach no i na zewnątrz kręciła się kocica z sąsiedztwa którą dokarmiamy. Obydwa koty się oczywiście spotkały i zamarły w bezruchu pod jednym z samochodów na podjeździe. Po jakimś czasie pilnowania okolicy aut udało mi się wygnać Samo Zło spod Transita i gdy biegł w kierunku ganku dopadła go kocica, nastąpiło krótkie zwarcie i wymiana zadrapań po czym kacerz zawrócił pod osobówkę. Poddałem się i zadzwoniłem z komórki po pomoc do żony. Na szczęście gdy ona zeszła i zaczęła wołać naszego kota udało się jemu bezkolizyjnie wrócić do domu. Rozeszło się po kościach, że tak powiem w każdym razie gdyby nie kocica zewnętrzna to Samo Zło miała duże szanse na ucieczkę. 

    No i tyle przygód chyba wystarczy, dobranoc.

    Na koniec ładny jesienny widok z jednego z naszych okien.



    piątek, 8 października 2010

    O mały włos a inwentarz by się nam powiększył.



    Przez ostatnie kilka dni wydarzyło się parę spraw:
    • po pierwsze primo w ostatnich miesiącach przeżywam poważny spadek obrotów w firmie. Chyba zielona wyspa Tuska którą jesteśmy coraz bardziej porasta pleśnią. Niestety w związku z sytuacją ogólną muszę więcej pracować. Pewien kolega doradził mi aby bardziej zadbać o wizerunek. Może zamówię nowe ulotki - cha, cha, cha. No ale całkiem poważnie staram się coś zmienić w pracy. Między innymi handluję na Allegro i w dziedzinie którą się zajmuję mam pewną wiedzę. Olśniło mnie i wpadłem na pomysł aby udzielać się na odpowiednim forum tematycznym pod nickiem firmowym dzięki czemu będę bardziej rozpoznawalny. Chcę występować na forum  odpowiadając rzeczowo na niektóre z pytań.  Mam nadzieję, że przyniesie to z czasem efekt w ilości odwiedzin na moich aukcjach.  Zobaczymy co czas pokarze ale wiem, że droga będzie długa.
    • po drugie primo zleciłem zabójstwo dzika widocznego na zdjęciach. Kręcił się on wczoraj od rana w obrębie naszej posesji, trwało to aż do około 17.00 gdy zastrzelił go znajomy myśliwy. Może gdyby zwierz dał się oswoić to byśmy mieli większy inwentarz ale tego już się nie dowiemy .... 
    • po trzecie primo dzisiejszej nocy był pierwszy przymrozek tej jesieni i niedługo patrzeć jak liście zbrązowieją i opadną.  
    Dobranoc

    wtorek, 28 września 2010

    Dom nad rozlewiskiem.


    Widok jakże znany i nielubiany.


    Deszcz zaczął padać około 36 godzin temu. Po nocnych opadach wczoraj koło południa zaczęła się rozlewać woda na łąkach. Około 16.00 wyglądało to to tak jak na zdjęciach, stan wody utrzymuje się do dzisiaj. Na szczęści jeszcze nie zalewa wsi, z tego co słyszałem jedynie woda pojawia się w niektórych piwnicach.
    Z niepokojem śledzimy sytuację w piwnicy, jak do dzisiejszego wieczora wciąż jest sucho. Oby się nie pogorszyło w każdym razie zrobiliśmy ewakuację sprzętów z piwnicy, legowiska od psów postawiłem na wyższych postumentach.
    Jedyne pocieszenie jest takie, że o tej porze roku w tych kałużach nie namnożą się komary.

    Dla chcących wiedzieć więcej w temacie polecam:

    wtorek, 21 września 2010

    Artykół w prasie o Jedliskach.

    "Po spokój jedź nad Czarne Stawy"

    "Otoczone są malowniczymi lasami w okolicach  Jedlisk, między Namysłowem a Wołczynem. Dla krajoznawcy i turysty  lubiącego spokój i dziką przyrodę to miejsce wręcz wymarzone.
    Większość stawów hodowlanych w naszym regionie powstała w okresie  przedwojennym, a pierwsze z nich zostały założone przez cystersów już w  XIII w. Stawy k. Jedlisk istnieją od przełomu XVIII i XIX w. Obecnie są  miejscem występowania licznych zbiorowisk roślin podwodnych i  pływających. Do najciekawszych należy bardzo rzadki w Polsce, wrażliwy  na zanieczyszczenia wód zespół rdestnicy włosowatej. Zbiorowisko to  wykształca się najczęściej na podłożu piaszczystym na przybrzeżnych  płyciznach zbiorników. Miejscami duże powierzchnie zajmuje tu zespół z  dominacją owadożernego pływacza zwyczajnego.

    W sąsiedztwie stawów wykształcają się często zbiorowiska szuwarowe. Ich  brzegi porasta szuwar trzcinowy, szuwar oczeretowy, szuwar manny mielec  oraz szuwar tatarakowy. Powszechnie znany tatarak nie należy jednak do  składników naszej rodzimej flory, gdyż został sprowadzony do Europy  środkowej w 1557 r. Przysłano go do Pragi dla botanika Matthioli, a  pochodził ze stawu w pobliżu Istambułu, gdyż jego ojczyzną są Azja  Wschodnia i Afryka Północna. Na naszych ziemiach rozprzestrzenił się  dzięki Tatarom, którzy używali jego kłącza do poprawy smaku wody.  Obecnie zadomowiony jest w całej Europie środkowej i północnej, jednak w  naszej strefie klimatycznej nie wytwarza nasion, tylko rozmnaża się  wegetatywnie za pomocą podziemnych kłączy.

    Największą osobliwością tego terenu jest jednak bardzo bogata fauna  ptaków. Stwierdzono tu wiele interesujących gatunków wodnych i błotnych,  m.in.: perkozka, gągoła, błotniaka stawowego, wodnika, żurawia. To  bogactwo uwarunkowane jest oczywiście odpowiednimi warunkami  ekologicznymi. Łatwy dostęp do dużych ilości pokarmu, materiału  budulcowego gniazd oraz mnogość zacisznych kryjówek w szuwarach to te  bardziej znaczące. Poza okresem lęgowym stawy te odgrywają ogromną rolę  jako pierzowiska i miejsca wypoczynku podczas wędrówek.

    W Czarnym Stawie stwierdzono również występowanie bardzo rzadkiej w  naszym kraju, umieszczonej w "Polskiej czerwonej księdze zwierząt" -  szczeżui wielkiej. Jest to objęty ochroną słodkowodny małż o  największych rozmiarach spośród rodzimych gatunków mięczaków. Może  dorastać do ponad 20 cm długości. Szczeżuja wielka występuje przede  wszystkim w starorzeczach, jeziorach, wolno płynących rzekach oraz w  siedliskach antropogenicznych - stawach hodowlanych, kanałach i  zbiornikach zaporowych.

    Stawy te są również miejscem rozrodu licznych gatunki płazów, m.in.:  traszki zwyczajnej, żaby wodnej, ropuchy zielonej, rzekotki drzewnej  oraz coraz rzadszego kumaka nizinnego.

    Ze względu na znaczne walory przyrodnicze i krajobrazowe stawy te mają  być objęte ochroną w postaci rezerwatu przyrody."


    Autor: Krzysztof Spałek jest biologiem,  pracownikiem UO

    Link do oryginalnej treści artykułu: 
    http://opole.gazeta.pl/opole/1,35107,5407827,Po_spokoj_jedz_nad_Czarne_Stawy.html

    poniedziałek, 13 września 2010

    Jedliska (Tany), Stawy Krystyny - niedzielny spacer ze zdechlakami.

     
     

    Dzisiejszej niedzieli postanowiliśmy z żoną spontanicznie wybrać się na spacer po Tanach i lesie aleją pomiędzy stawami. Myślę, że "miejscowi" rozpoznają trasę naszej wędrówki. Dla mniej wtajemniczonych podpowiem, że szliśmy zgodnie z ruchem wskazówek zegara od wsi w kierunku tamy, potem koło grobu na łące, koło ruin starej leśniczówki, następnie aleją między stawami, odwiedziliśmy najpierw mniejszy staw z wyspą, następnie powrót na aleję i dalej w kierunku brzegu dużego stawu, powrót koło dawnej górki gdzie jeździłem na sankach i do wioski od strony budowy nowego domu. Zrobiłem też kilka zdjęć jednego z domów i drogi przez wieś.

    Miłego oglądania :-)